czwartek, 3 grudnia 2015

Nadziane choinki

Mała przerwa się zrobiła. Czasu nie było. Ochoty nie było. Jakoś tak. A robić bez przekonania...

W końcu wena przyszła. Jak zaczęłam robić, tak choinek powstało 31 szt. Dobrze, bo starczyło dla rodziny i znajomych.

Ścinki materiałów + wypełniacz, koronki, patyki, gips do podstaw.






Tu akurat aparat przekłamał kolor. Choinki są soczyście różowe a nie pomarańczowe :-)





Wesołych Świąt

środa, 8 lipca 2015

Ślubnie

Jedziemy do Mielca na wesele.  W trochę okrojonym składzie (niestety ktoś musi pilnować naszych dwóch psich ancymonków). 
Prezent - oczywiście kasa. Młodym zawsze się przyda. Ale kasę trzeba jakoś oryginalnie zapakować. Ponieważ od dawna podobały mi się kartki boxy, postanowiłam sama taki zrobić.  Potem w ciągu miesiąca musiałam zrobić jeszcze trzy. Naszemu zapomniałam zrobić zdjęcie, to zdjęcia któregoś z kolejnych.







Aparat wreszcie wzięłam znów do ręki, spacerując z psem staram się uwiecznić jak piękne są Bobrowniki. 








poniedziałek, 4 maja 2015

Komunijny maj

Maj jak zwykle kojarzony z komuniami. Dostałam zlecenie na koszyczki na sztućce. 
Materiał bazowy koszyczki - łubianki na maliny (są mniejsze i zgrabniejsze od tych truskawkowych). Pomalowane białą farbą akrylową, na pałąku kwiatki atlasowe i trochę sutaszu (będę tak pisać bo tak mi wygodniej ;-)
W koszyczku wkładka materiałowa ozdobiona wstawką koronkową. Wyjmowana do prania.






Oddzielnie powstała kolejna Tilda - komunistka i powędrowała do Zuzi.







Niedługo wakacje, ciekawe co mi przyjdzie do głowy ;-)

środa, 4 marca 2015

Mieszamy

Bardzo lubię łączyć techniki. Czasami wychodzi coś fajnego czasami wręcz przeciwnie... jajka są dobrym materiałem do mieszania :-) A że święta za pasem, to jajcujemy.

Jajka pojechały do Belgii. Do mojej kuzynki France i całej belgijskiej rodziny.
Mam nadzieję, że się spodobają.
Pierwsze to połączenie techniki karczocha i cekinów.



Tu do cekinów i wstążek dołączyła pasmanteria i soutache. No i nasze barwy narodowe. 




Wariacja na temat...niczego. Co było pod ręką poszło na jajko.



To jajo jako prototyp zostało w domu. Inspiracja z Pinteresta. Trochę zmienione oczywiście. 
Baza jajo styropianowe, wycięte wgłębienie  na kwiaty, na wierzch pasta strukturalna śniegowa, gruba. Kwiaty ze wstążek atłasowych i szyfonowych. 




Szkatułka jest ukłonem w stronę moich i France korzeni. Nasze babki były siostrami i właśnie one z rodzeństwem są ozdobą szkatułki. 
Drewniana szkatułka , bejca heban, farba akrylowa biała, przetarte po wyschnięciu, na to transfer na kleju i ornamenty na szablonie, z pasty strukturalnej. Całość pomalowana lakierem.




Zajączek dla Louisa.





Poduszka podróżna dla Tymka.



poniedziałek, 9 lutego 2015

Żeby zacząć trzeba się cofnąć...

To już mój trzeci blog. Ale ten będzie tylko mój. Pierwszy założyłam kiedy Tyśka (moja córka) była malutka. Drugi łączył moje, a w zasadzie nasze, pasje z życiem rodzinnym ale dziecko mi urosło, zakazało robienia sobie zdjęć i wstawiania do internetu. 
Ten blogbędzie pokazywał jak można wykorzystać wszystko co znajdziemy w domu i stworzyć z tego coś nowego. Nie zawsze prawidłowo, zawsze amatorsko. Zawsze z pasją i wydaje mi się pomysłem. Szyję, haftuję, wyklejam, maluję, remontuję, zajmuję się decoupage, quillingiem, soutache  i wszystkim na co trafię w Internecie. Dla siebie, dla znajomych, dla rodziny.  Nie zawsze z jednakowym efektem. A pomaga mi w tym moja córka. 
Kochamy to co robimy.
Najpierw w skrócie pokażę to, co przeszło nam przez ręce  do dziś. W naprawdę wielkim skrócie. 

decoupage





Tryptyk robiła Martyna z moją niewielką pomocą w IV klasie podstawówki, na jakiś konkurs z religii. Nie zdobyła żadnej nagrody ale mimo, że ksiądz przywiózł go z powrotem  to wsiąkł u nas w kościele i nie umiemy się go do dziś doprosić :-)




 To nasze pierwsze prace po kursie decoupage






Co roku robimy kilkanaście bombek i jakoś tak w domu nic nie zostaje ;-)








Z przedmiotami ozdabianymi ręcznie jest to fajne, że idealnie nadają się na prezenty. My z Tyśką też to wykorzystujemy. 






Kolejna porcja ozdób świątecznych.








meble i remonty

W   dziedzinie odnowy mebli i remontów dopiero raczkuję, ale bardzo mi się to podoba. A skoro moje mieszkanie ma się podobać właśnie mnie, co nie?
Po ostatnim odświeżeniu kuchni i lekkim jej przemeblowaniu, została mi cała pusta ściana, a że mieszkania mam duże i wysokie, nie wyglądało to zbyt fajnie.  Jakiś czas temu w Internecie znalazłam taką własnie ozdobę ściany. Transfer mi się nie sprawdził. Odciągało farbę ze ściany. Naniosłam wiec tylko kontury ołówkiem no a potem żmudne malowanie najmniejszym pędzelkiem. Ale warto było. Zegar też znalazłam na jakiejś zagranicznej stronie (chyba). Niestety wieczny brak funduszy nie pozwolił na kupno. Zrobiłam więc sama. Tektura, pasta strukturalna, farby, lakier i mechanizm. No i  jest.








 Ponieważ moja kuchnia jest teraz w babeczkowe wzory, nie mogło też zabraknąć takiego napisu.



 Obrazki w antyramach to też nie problem. Ten akurat pochodzi z ...papierowej torebki, w której moja mama dostała prezent na urodziny.


Remontując dom staram sie wykorzystać jak najwięcej tego co już mam. Nie powiem, podobają mi się nowe rzeczy, niemniej jednak narzekam na wieczny brak kasy więc siłą rzeczy ... Co prawda roboty dużo ale wychodzi tanio i oryginalnie.





























Stół stoi w garażu i czeka na swoją kolej.

fotografia

Komputer zapchany zdjęciami, tu - próbka. Pierwsze cztery zdjęcia Martyny, chyba na jakiś konkurs.









poduszki

Wyszło spod mojej igły mnóstwo poduszek. Cała rodzina ma na czym spać, znajomi też. Idealnie nadają się na prezent :-)

Napisy - transfer nitro. Pou powstały w czasie zafascynowania Martyny grą na telefonie.

















zabawki

Moja pierwsza Tilda. Oczywiście poszła jako prezent.





ceramika Martyny

Przez rok Martyna chodziła na warsztaty ceramiczne w Gródkowie. 
Szkoda że się skończyły. 










soutache

dopiero zaczynam :-)



florystyka

to pierwsze efekty warsztatów florystycznych na które chodziłyśmy z Martyną w 2011 roku. Szczerze mówiąc nie byłam zachwycona sposobem prowadzenia i wiedzą przekazaną nam przez panią prowadzącą, ale podstawy zaliczone.







różne inne

Koszyczek na sztućce dla siostry, z koszyczka po malinach. 


Pierwsza (i ostatnia) torba dla Martyny



Tu znów świątecznie (z tej okazji chyba się najczęściej coś tworzy)









Komplet na ślub przyjaciół. Kieliszki w ozdobnym pudełku.



Nasze Halloween , jeszcze w podstawówce


Mnóstwo rzeczy nie zostało uwiecznionych na zdjęciach. Wiele jest zaczętych i czeka na moją wenę, kilka nie zostanie nigdy skończonych, już to wiem. 
Spróbuję czasem wstawić jakiś poradnik krok po kroku. Może ktoś się zainspiruje. Będzie mi bardzo miło, jak podeślecie linka do swoich prac albo zdjęcie.